Pudełko zawiera latarkę Nitecore HC68, zabezpieczony akumulatorek 18650 o pojemności 3500mAh i prądzie rozładowania 8A, pasek na głowę, kabel usb-c, 2x o-ring, instrukcję i kartę gwarancyjną.
Poniżej zdjęcie ogólnie HC68.
Na pierwszy rzut oka widać dwie diody w soczewkach TIR - są to 2x SST40 o barwie białej zimnej, mniej więcej 6500K. Jedna dioda jest w soczewce skupiającej, a druga rozpraszającej. 
Na korpusie są dwa przyciski + i - do sterowania diodami - można za ich pomocą uzyskać gładkie przejście od jednej diody do drugiej, ale również odpalić obie na raz w pełnej mocy. W trybie moonlight możliwe jest przełączanie między diodami w trybie natychmiastowym.
Przyciskami można również sterować dodatkowymi, czerwonymi diodami, które są umieszczone na środku czoła latarki - plus i minus służy to przeskakiwania między trybami, w tym 2 tryby jasności i 3 tryby migania - ostrzegawcze, sygnalizacja/znacznik i SOS.

Wydaje mi się, że jestem odosobniony w  tej opinii po konsultacji z kilkoma osobami z ta latarką, ale mi opanowanie UI i późniejsze poruszanie się po nim z latarką w terenie sprawiło bardzo mało problemu - dla mnie jest mega intuicyjne. Szczególnie lubię włączanie trybu moonlight poprzez przytrzymanie minusa i naciśnięcie głównego włącznika i później szybkie przeklikiwanie pozostałych trybów natężenia światła. 
Tą sąmą techniką można wejść do najwyższego trybu jasności poprzez przytrzymanie plusa przy off.
Tak latarka prezentuje się w ręce - jest dosyć duża jak na latarkę zasilaną akumulatorkiem 18650, ale jest lżejsza niż wygląda. Wydaje mi się, że zaletą tego rozmiaru jest to, że czołówka nie nagrzewa się tak szybko przy dwóch diodach SST40 jakby to miało miejsce przy mniejszej obudowie.

Pasek wygląda tak sobie, lecz jeżeli chodzi o funkcjonalność to jest świetny - ma gumowe wstawki od wewnętrznej strony, przez co dobrze trzyma się głowy. Do tego z tyłu jest plastik, który ma stabilizować pozycję paska. Jedyną wadą jest to, że nie da się zdjąć całkowicie paska górnego, środkowego - przynajmniej mi się nie udało i obawiam się, że trzeba by było ciąć (przed czym ja oporów nie mam).
Możliwe warianty świecenia diód i system e-focus:
Latarkę włącza się włącznikiem z boku, który ma 4 funkcje:

on - off - turbo - aux
Po odkręceniu kołnierza uzyskujemy dostęp do portu usb-c, dzięki któremu można naładować akumulatorek w latarce. Zwojów jest codyć dużo, więc długo się go odkręca i zakręca.
Kilka dodatkowych zdjęć:
Poniżej zdjęcia profilu światła na ścianie. Po kolei:
aux red low - aux red high - flood - flood+spot - spot
Swiatło ma bardzo chłodną barwę i w niższych trybach dosyć wyraźnie wpada w zieleń typową dla SST40. 
Tutaj światło pada niemal wprost na ścianę, aby pokazać rozkład.
spot -  flood+spot - flood - aux red
Przy soczewce rozpraszającej widać wyraźnie tendencję do świecenia na zielonkawo - nie jestem pewien, czy to kwestia binu jdnej i drugiej diody, czy soczewki.
Tryb moonlight jest dosyć niski i nie oślepi, gdy ma się wzrok przyzwyczajony do ciemności. Czerwone światło w swoich dwóch trybach idealnie się sprawdzi do pracy na bliskich odległościach, lecz do chodzenia na zewnątrz niestety nie do końca się nadaje. Szkoda, ponieważ często chodzę w lesie używając czerwonego światła, w tym przypadku ledwo świeci pod nogi.

W garażu są odpalone kolejno:
turbo (flood+spot) - flood - spot
Po zdjęciach widać zdecydowanie, że flood jest szeroko i równomiernie rozproszony, spot świeci daleko, a turbo jest wymieszane. Zdecydowanie rozkład światła jest tutaj fajnie przemyślany, ponieważ flood idealnie nadaje się do płaskiego oświetlania miejsca pracy z bliska, gdy robimy coś rękoma, natomiast spot jest świetnym rozwiązaniem w teren - świeci naprawdę daleko jak na czołówkę.
 Co zauważyłem to to, że przez soczewkę TIR dioda na skupieniu świeci niemal identycznie szeroko i prawie tak mocno jak sama dioda w rozproszonej - czyli tym sposobem mając jedną diodę odpaloną na skupienie mamy również ogromną ilość światłą po bokach. Zastanawiam się w tym wypadku nad wyborem diod - uważam, że zdecydowanie lepszym doborem byłby SFT40 na skupienie, a flood z Samsunga LH351D, który dodatkowo oferowałby wyższe CRI. Bardzo zwracam uwagę na barwę światła w przypadku latarek czołowych i niestety tutaj nie jest ona dla mnie przyjemna - jest bardzo chłodna i zielonkawa.
Mocy nie brakuje - zarówno spot jak i flood są wystarczająco mocne, aby nie trzeba było skupiać się zanadto na trybach najwyższych przy normalnej eksploatacji latarki. Spot jest również wybitny na tle flooda, co w moim mniemaniu sprawa, że HC68 jest w końcu czołówką, która ma już sensowny zasięg.
(HC68) spot - flood - turbo (flood+spot):
porównanie z Wurkkosem HD15 (sst20 na spot i lh351d na flood, 5000K):
turbo (flood+spot) - flood - spot
Chciałem też sprawdzić chałupniczo stabilizację i czas pracy w turbo, więc smażyłem ją na jednym włączonym ledzie (flood) przez 70 minut, po czym wyłączyłem, ponieważ chciałem znać tylko tendencję początkową. Wygląda na to, że z turbo schodzi powoli cały czas przez ok 4 minuty, aż stabilizuje się na poziomie 30%, czyli 420lm. 
Moje przemyślenia:
+ sterowanie
+ jakość wykonania
+ system e-focus
+ zasilanie każdym akumulatorkiem 18650
+ wygodny pasek na głowę


- barwa światła
- dobór LEDów 
- zbyt niska moc czerwonego światła


You may also like

Back to Top